Jak pacjent szuka lekarza prywatnie i gdzie trafia na Twój adres
Pacjent, który idzie do lekarza prywatnie, zwykle ma już konkretną potrzebę. Wpisuje w telefonie „ortopeda Rzeszów”, „pediatra Bemowo prywatnie” albo nazwisko lekarza, które usłyszał od sąsiadki czy z przychodni POZ, gdzie dostał skierowanie na badania. Część osób porównuje lekarzy w katalogu lekarzy w swoim mieście, a potem i tak wchodzi na stronę gabinetu, żeby sprawdzić, czy lekarz przyjmuje dzieci, ile kosztuje wizyta z USG i czy da się umówić termin bez dzwonienia.
Adres gabinetu wraca w wielu miejscach naraz: na tablicy przy wejściu do budynku, na wizytówce wręczanej po wizycie, w SMS z przypomnieniem o terminie, w podpisie maila z wynikami i w profilu w mapach. Pacjent przewlekle chory wraca co kwartał przez lata, więc adres, który zapamiętał, ma działać tak samo za pięć lat. Zmiana domeny po roku oznacza nową tablicę, nowe wizytówki i pacjentów, którzy trafiają na pustą stronę.
Własna domena daje też niezależność od platform rezerwacji. Platformy przyprowadzają pacjentów, ale pobierają abonament albo opłatę za wizytę i obok Twojego profilu pokazują innych lekarzy tej samej specjalizacji z okolicy. Pacjent, który zna Twój adres, umawia się bezpośrednio.